moje życie jest skrótem, patrzę na wszystko jak na kiepski film, klatki przesuwają się w zwolnionym tempie. czuję się jakby moja głowa była z ołowiu, ciężkie ręce, cięższe nogi. czuję, że coraz bardziej obojętnieję na to wszystko, włączyłam jakis tryb oszczędzania energii i daję z siebie minimum potrzebne tylko na to by jakoś przetrwać.